Ależ to był miesiąc! :-) Najpierw Święta Bożego Narodzenia - choinka, prezenty, rodzinne wizyty i kupa radości. Szalony i piękny czas. Potem całodzienna impreza z Krzysiem. Dni mijały i koleją rzeczy nadszedł Sylwester, kiedy to poznałam kilku starszych kolegów, którzy bardzo ładnie się ze mną bawili. A później chwyciła zima i po raz pierwszy w życiu padał na mnie śnieg. Tata obiecał mi, że w przyszłym roku będę już sama jeździć na sankach. :-)
PS. Wujkowi Mirkowi (to ten wujek, który na zdjęciu trzyma mnie i Krzysia pod pachami :-)) dziękuję za udostępnienie zdjęć z imprezy.