Nadeszło lato. Słoneczne i ciepłe. Co weekend wraz z rodzicami odbywałam wielogodzinne spacery i wycieczki. W dni powszednie mama zabierała mnie do dziadków. Poznałam wreszcie swoją trzecią prabacię, która przybyła aż z Zamościa, aby mnie obejrzeć. No i rosłam, rosłam, rosłam... :-)