Drugi miesiąc upłynął mi pod znakiem przygód. Najpierw Święta Wielkiej Nocy - pierwszy dzień u jednej babci, a drugi dzień u drugiej. Potem wyprawa z rodzicami do ich przyjaciół pod Warszawę na całe dwa dni. Po raz pierwszy od wyjścia ze szpitala nocowałam poza domem!
Jednak największa przygoda miała dopiero nastąpić - Tata z Mamą zabrali mnie na objazd po całej rodzinie. Byliśmy u prababci po mieczu (mamy taty taty), u babci stryjecznej (siostry mamy taty) i u dziadków stryjecznych (dwie siostry bliźniaczki taty taty). Wszędzie przyjmowano mnie po królewsku.
Wiecie, co Wam powiem? Mam bardzo, ale to bardzo fajną rodzinę! :-)